wtorek, 13 października 2009

Witam, witam, o zdrowie pytam!

Minęły 25 dni ok. kiedy zamieszkałam w Łopusznie. Dni mijają szybko. Naprawdę, nie mam pojęcia kiedy minęły. Podobno gdy czas szybko mija, jest nam dobrze i jesteśmy szczęśliwi. I póki co moje życie to potwierdza. Choć by czas spędzony na Szafarni, zeszłoroczny wrzesień, weekendy z Marą, przerwa przed sesyjna z Madzią w Szafie i wiele, wiele innych. No i teraz ten prawie miesiąc tu. Z Nim. Dni mijają mi przyjemnie. Czasami lenie się jak mops, czasami mam wrażenie że nie wyrobie się z niczym bo tyle do zrobienia. Spełniam się kulinarnie walcząc z garnkami i innymi pochodnymi. Lubię to. Jestem pewna, że gdybym jeszcze raz miała wybierać poszła bym do gastronoma i teraz była bym szefem kuchni ;p Czasem nawet sprzątam co w moim przypadku naprawdę jest zadziwiające;) Ja, zodiakalna Rybka kocham „artystyczny” nieład ;p

Popołudnie spędzam na spacerach z Beatles. Są to chwile chyba jedne z najbardziej przyjemnych. Chodzę po łąkach, lasach, nad stawami. Zachwycam się górzystymi terenami. Napawam się świeżym powietrzem, którego w końcu mam tyle ile tylko chcę! Robie mnóstwo zdjęć, których w większości nikomu nie pokazuje. Podziwiam zachody słońca, których ostatnio nie ma… (pochmurno, pada deszcz :>) Rozmyślam.
Poznałam nowych ludzi. Nowe znajomości zawsze mnie przerażały, ale te są bardzo miłe i pozytywne. Nowe studia chyba mnie satysfakcjonują i ciekawią ( w przeciwieństwie do poprzednich ;p) i w końcu czuję, że uczę się tego co mi się przyda! (prócz podstaw turystyki z których jak na razie nauczyłam się tylko, że „nie znajdziecie tego w książkach! Ale to wszystko jest w bezpłatnych dodatkach turystycznych do gazet” ;p

Poznaje Kielce! Zawsze bałam się, że będąc w nowym mieście nie będę potrafiła się w nim odnaleźć. Ale tak nie jest! Trochę z mapą, trochę dzięki przypadkowym ludziom znam już osiedlowe sklepy wokół uczelni i gdzie są apteki i piękny taras widokowy na panoramę Kielc koło jakiegoś tam klasztoru! A, i zaczęłam jeździć windą! Zawsze panicznie się tego bałam, i nadal boję, ale oswajam się z tą fobią. Bo nie mam innego wyjścia mając zajęcia na 8 piętrze;p

Dlaczego tęsknie? Nie dla tego, że jest mi źle z Karolem (jest najlepiej, nie spodziewałam się, że będzie aż tak!)… Tęsknie bo brak mi innych bliskich mi ludzi. Brak mi Madzi, Kasi, Mary, Dżastina. Brak mi Szafarni. Brak mi ludzi którzy tam przyjeżdżają. Brak mi wyjść z Karoliną na wymyślne kawy w „Cool Cafe”. Brak mi rodziców. Tęsknie za spacerami z Mamą i maksem, za rozmowami z Tatą, za wygłupami z wujkami i kuzynostwem. Brak mi dziadków. Brak mi Brata. Rozmów z nim, kłótni (teraz nawet się nie kłócimy gdy rozmawiamy przez telefon :>). Brak mi spontanicznego wyjazdu na Szafarnie, tego by wsiąść do pociągu w Olsztynie i po godzinie wysiąść w Ostrowitym i tam zobaczyć Madzie i Kasie. Brak mi upicia się i obudzenia się w „Ósemce” z mega kacem. Brak mi szalonych terenów na Iksjonie. I tyle na ten temat.

Poza tym szczegółem jakim jest tęsknota, niczego nie chce zmieniać bo jest tak jak powinno być!





sobota, 3 października 2009

Minęły dwa tygodnie wspólnego życia. Dwa WSPANIAŁE tygodnie pełne CUDOWNYCH chwil i wrażeń. Co zmieniło się w moim życiu przez ten czas? Wbrew pozorom dużo. Bardzo dużo. Upewniłam się co do moich uczuć i prawdziwych przyjaciół. Teraz już wiem, że nie popełniłam błędu. Wiem, że to była najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć i jestem z siebie DUMNA! Jestem dumna i szczęśliwa:)Co do przyjaźni... Czasem ktoś, kogo my kochamy i traktujemy jak prawdziwego przyjaciela, nie odwzajemnia tego. Albo i odwzajemnia, ale w wygodny dla tej osoby sposób. W taki, który wszystko jej ułatwia i nic nie komplikuje. I przykre to dla mnie jest. Jaki pozytyw z tego? Że chyba wiem dzięki komu mogę być szczęśliwa i komu na mnie naprawdę zależy. Proste i logiczne, prawda?

Ale wrócę do tych bardziej przyjemnych spraw. Dni mijają mi szybko, przelatują jak piasek przez palce, ale nie odczuwam bym coś traciła. Wręcz przeciwnie! Pełno nowych doświadczeń. Dużo zaskakujących rzeczy. Pełno nowych ujęć dnia. Dużo satysfakcji daje mi też czas spędzony z Beatles. Wspólne spacery i zauważalne zmiany w jej zachowaniu i to jak rośnie... ZASKAKUJE! Czasem potrafi wyprowadzić z równowagi, ale raczej dostarcza więcej radości niż złości.

Czasem tylko odczuwam jakąś pustkę. Czasem czuje ściśnięcie gardła i tęsknotę za tym co minęło. ot taki paradoks.

zdjęcia-Beatles i ostatnie ciepłe dni.