Tak więc spędziłam 4 cudowne dni w Szafarni z czego 3 wieczory przepiłam i naprawdę zszokowały mnie ilości jakie pochłonęłam. Doprawdy, jako osoba raczej drobnej budowy nie myślałam, że dorównam Grzesiowi, który jest czterokrotnie większy ode mnie;p
Ale nie tylko piłam;p Byłam też na zawodach w Głęboczku na których startowały dwie cudowne istotki, dwa powody do mojej dumy. Po pierwsze Iks, mój koń, najcudowniejszy najwspanialszy! Po drugie Aga, zwana Grzybkiem, moja podopieczna, pierwsza wytrenowana, w pewnym stopniu prze zemnie a w pewnym przez Waldka, zawodniczka startująca na zawodach. Nie ukrywam, że popłakałam się z wzruszenia po zakończonych przejazdach. Że ścisk żołądka był tak silny, że nawet ukochane kanapki z smalcem nie mogłam przełknąć. A stres wywoływał we mnie drgania nóg. Ale to nie ważne:) Ważne jest to, że im się udało i że jestem z nich dumna!
Zdjęcia sponsoruje Magda mojego brata;)
Wypakowywanie;)
Dumna Pani i jej rumak:)
Skaczący Grzyb i Iks:)

ohy, ahy^ :D
OdpowiedzUsuńi taks zkoda, że nic z iksem nei zdobyśmy.;d
ale kocham go nad zycie. <3 Ciebie też, trenerze. :*