czwartek, 21 maja 2009

Cyrk

Wybrałam się dziś z mamą na spacer. I tu sensacja nas spotkała. Kilkoro ludzi wiszących na ogrodzeniu i wołające dzieci do swoich rodziców. Gdy podeszłyśmy bliżej okazało się, że tą sensację wywołały konie chodzące po placu do nauki jazdy samochodem. Koniki nie były tam z powodu ucieczki czy coś w tym stylu. Po prostu przyjechał cyrk, a zwierzęta są jego własnością. Oto parę zdjęć:







Po odłączeniu się od gapiów ( a co, bycie gapiem to nic złego;p) udałyśmy się dalej wzdłuż Stomilu.




Spotkałyśmy też kotka, który najprawdopodobniej uciekł z domu gdyż miał obroże z dzwoneczkiem:)

I był też pan, którego pies stał na tylnych łapkach podczas czesania:)

I ujęcie parku...

... i mojego bloku:)

A na koniec mój Max;p


To na tyle. A w sobotę komunia Wiktorka:)

2 komentarze:

  1. wszystko krecilo sie wokol zwierzat?;)..a Maks zakrecil sie w ....Ty faktycznie tak koldra jest jak zywa i sie jakos tak zakreca sama?:P:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładne zdjęcia, zwłaszcza ciekawe te detale cyrku no i kot z dzwoneczkiem.

    OdpowiedzUsuń